Piractwo a Internet Każdy…

Piractwo a Internet

Każdy news o cda.pl pokazuje, że Polacy generalnie nie znają podstawowych praw obowiązujących usługodawców w sieci. Dlatego też postanowiłem przybliżyć Wam tę tematykę.

Od kiedy w sieci zaczęto umożliwiać wgrywanie treści od użytkowników, pojawiło się pytanie, jak ustalić, czy dana treść została dodana za zgodą właściciela praw. Rozwiązanie, które nasuwa się od razu to, żeby właściciel usługi wgrywania plików/filmów itp. kontaktował się z właścicielem praw autorskich i ustalał, czy wyraża on zgodę.

Rozwiązanie to jednak nie przyjęło się z kilku powodów:

1) Ludzie wgrywają co godzinę miliony plików/utworów/filmów. Nie ma technicznej możliwości sprawdzać każdego utworu
2) Treść nie tylko ma właściciela praw, ale też licencjobiorców. Samo ustalenie, kto ma prawa do utworu jest wyzwaniem czasem na kilka miesięcy albo i lat. Tak skomplikowane są prawa autorskie i różnorodne prawa, które są przydzielane na nie
3) Niektórzy twórcy sami wrzucają treści do sieci jako „pirackie”, żeby zwiększyć swoją popularność, chociaż się do tego nie przyznają
4) Są szczegółowe prawa, które pozwalają wrzucać treści nawet bez zgody twórcy (polecam tematy takie jak: brak cech utworu, prawo cytatu, prawa autorskie a nauka, dozwolony użytek) itp. itd.

W skrócie masakra. Do dzisiaj nierozwiązana. Bagno.

W związku z czym przyjęło się inne podejście, które w skrócie można nazwać Notice And TakeDown. Polega ono na tym, że :

1) Usługodawca nie odpowiada za to co robią użytkownicy. Tak samo jak operator kablówki nie odpowiada za kwestie prawnoautorskie materiałów, które emitują kanały, które udostępnia odbiorcom
2) Jeśli właściciel praw autorskich nie wyraża zgody na rozpowszechnianie treści, zgłasza to do usługodawcy. Jednocześnie dowodząc, że posiada prawa do dysponowania utworem.
3) Usługodawca teraz musi zareagować i zdjąć treść

Plusy tego rozwiązania:

1) Istnieje internet
2) Możesz wrzucać zdjęcia śniadania na Facebooka, filmiki na YouTube i w ogóle możesz wrzucać cokolwiek do internetu (inaczej by to było niemożliwe)

Minusy:

1) Twórcy treści ponoszą koszty ich ochrony
2) Twórca nie może zniszczyć wszystkich kopii
3) Twórcy, których nie chronią wielkie korporacje, mają ciężko

Podsumowując ktoś kiedyś tam zdecydował, że lepiej będzie jak będzie istniał Internet, niż żeby nie istniał. Trochę kosztem twórców.

No ale takie jest prawo. Przykłady serwisów, które można by nazwać pirackimi:

WSZYSTKIE, KTÓRE POZWALAJĄ WGRYWAĆ TREŚCI UŻYTKOWNIKÓW

Przykłady serwisów, które pozwalają na wgrywanie treści:

YouTube, Facebook, Instagram, LinkedIn, Cda.pl, itd. itd.

Ciekawostki:

– YouTube ez był pozywany za treści, które tam były udostępniane przez userów, sprawy toczyły się latami. Nie wiem czy już wszystkie się skończyły. W normalnych krajach jest pozew, i albo jest wyrok albo ugoda. W Polsce bywa(lo?) z tym roznie, poniewaz policja jeszcze kilka lat temu robila najazdy na legalnie dzialajace serwisy na rozkaz organizacji praw autorskich.

#gruparatowaniapoziomu #cda #technologia